Z brudnymi ząbkami do lasu? A fuj, jak tak można? ;) Chyba nikt by nie chciał usuwać sam sobie bolącego zęba jak bohater filmu „Cast Awey? Dbajcie wiec o uzębienie.
Zapomniałeś spakować do plecaka szczoteczkę do zębów, no cóż, zdarza się. A pasta do zębów? Co zrobić w takiej sytuacji? Jak dbano o uzębienie w czasach, gdy nie było pasty ani szczoteczek do zębów? Jest kilka sposobów na świeży oddech i czyste zęby.
Gałązki drzew to najbardziej popularny sposób na czyszczenie zębów, tak robili to nasi przodkowie. Produkt w 100% ekologiczny i naturalny. W
wielu regonach świata do tej pory używa się lokalnych gatunków jako
szczoteczki do zębów. W sprzedażny dostępne są patyczki/szczoteczki z
korzenia drzewa arakowego.Wykazuje on działania antybakteryjne i wybielające. W naszym klimacie podobne właściwości ma brzoza. Gałązka brzozy z powodzeniem zastąpi szczoteczkę, pastę i nić dentystyczną. Ucinamy świeżą gałązkę brzozy o rozmiarze ołówka. Czystą, prostą, bez bocznych gałązek. I gryziemy w zębach jedną z końcówek, aż otrzymamy coś w rodzaju pędzelka-szczoteczki. Żujemy patyk jednocześnie czyszcząc zęby.
Gryzienie gałązki uwalnia zawarte w niej substancje, które dezynfekują jamę ustną. Podobne właściwości do brzozy mają też: klon, dąb, jesion, leszczyna, dereń, wierzba, jabłoń, grusza, śliwa, lipa, osika, porzeczka, malina, sosna i świerk. Szczoteczki, twarde, średnie i miękkie, do wyboru. W dodatku jeszcze o różnych smakach i zapachach :)
Jeśli chcemy, to na taką szczoteczkę można nałożyć pasę do zębów, o ile o niej nie zapomnieliśmy ;)
No cóż :) , przed półwieczem i ja tak sobie radziłem* sprawdzając w praktyce która gałązka z dostępnych w zasięgu ręki gatunków, lepiej się do tego nadaje :)
OdpowiedzUsuń*Podczas wakacyjnego wypasu krów!
Teraz częściej gałązki służą jako wykałaczki, bo Victorinox jako EDC zawsze jest w kieszeni, ale ten model akurat bez plastikowego "G" *, gałęzi w terenie opór!
* Zgoda, w podróży (kolej, autokar?) to i nie do końca "G" :)
Teraz ciekawostka:
W handlu występuje w sprzedaży czarna pasta do zębów. Czarnym składnikiem jest zwykły węgiel drzewny, taki sam jak z ogniska. Myślę, że z drewna liściastego, bo twardszy i o lepszych własnościach ściernych.
Jak już tak daleko zaszedłem, to rzeczony węgiel drzewny (ogniskowy) zastępuje doskonale chemię gospodarczą do mycia garów. Oczywiście w terenie! Doskonały do szorowania tłustych menażek i kociołków, a przy tym nie zawiera środków pianotwórczych. Znaczy w 100% ekologiczny! :)
Nasi pradziadowie, to nie były "dziady" !
Radzili sobie świetnie bez współczesnego "KITU" ! Że już o PRAWDZIWEJ* ekologii nie wspomnę! :)
* Współczesna jest w dużej mierze pseudo, powiązana z zyskiem korporacji :(
Aby nie popaść w niełaskę płci przeciwnej :) * czasem wożę "sprytne" małe tubki pasty elmex, zawierające (nowa!) 9,4 ml pasty. Takie akurat "dopadłem".
* "Czarny" uśmiech :)
Oczywiście można wszystko na "neandertala" :) pod warunkiem, że jest na to czas, towarzystwo, okoliczności i miejsce!
W praktyce gdy nie jestem sam, "duszą" mnie kompromisy :)
Rozczuliły mnie te Wilsonowe : "smaki i zapachy" :)
Drzewa i krzewy zawierają owe "S i Z" potrzebne im jako ochrona przed wieloma patogenami, więc również i nam pomagają z "bakcylami" w pyszczku :)
Jak jest na to czas i chęci, można sobie nazbierać niektórych ziół* i zrobić napar, czyli płyn do płukania ust! Darmowy i ekologiczny zresztą :)
* Tych akurat w Polskiej przyrodzie nie brakuje
I patrzta ludziska :) jak was doją zagraniczne koncerny, a w terenie wszystko darmowe, łącznie zresztą z apteką* :)
* Tu już trzeba systematycznie zdobywanej wiedzy i PEWNYCH źródeł!
Ruszył Wilson "kamyczek" a poleciała "lawina" :)
Ale zaraz, zaraz! Jak by te oszczędności policzyć, to na niejedną PERŁĘ jak nic, wystarczy!
Idę do lodówki, NALEŻY SIĘ !!!
Pies