niedziela, 14 marca 2021

Ziemianka, bunkry i okopy

Podróże kształcą. Warsztaty i szkolenia również. Kilka lat temu dałem się namówić na indywidualne warsztaty połączone ze zwiedzaniem. Pojechaliśmy gdzieś w lasy nad Bugiem, tyle pamiętam jeśli chodzi o okolice. 

Trafiliśmy na okres zimy bez zalegającego śniegu i bez mrozu. Nie robiliśmy dużo kilometrów. 

Postawiliśmy na poznawanie i odpoczynek. Lasy - tu w zasadzie nie ma co pisać. Takie jak w innych regionach Polski, może poza tym, że czystsze bo mniej ludzi. Obszar pogranicza, więc kontrolowany przez SG. Poza nimi nikt nas nie niepokoił.

Szkolenie nastawione było na dzikie rośliny jadalne i techniki ogniowe. Łatwe do znalezienia i przygotowania. Był smażony topinambur, potrawa z korzeni dzikiej marchewki, sałatka z gwiazdnicy, pączki lipy, placuszki z pokrzywy i herbatka z igieł sosny. Wystarczająco jak na pierwszy raz. 

Na skraju lasu odnaleźliśmy ziemiankę, nie tak dawno zbudowaną. Z miejscem ogniskowym i pniakami do siedzenia. W środku były dwie prycze, wieszaki, stół. Dużo pracy, ale klimat fantastyczny. Chcieliśmy nocować, gdyż mocno wiało tego dnia. Słabe zabezpieczenie przed wilgocią spowodowało, że grzyb opanował drewniane belki. Noc spędziliśmy więc na zewnątrz pod plandekami. 

Ćwiczenia z odnajdywania niezawodnych rozpałek i technika używania krzesiwa syntetycznego. Łuk ogniowy  na deser. 

Przechodząc przez pole znalazłem kilka niewielkich bryły krzemienia. Doskonałe do ćwiczeń bez specjalnego przygotowania. 

Ziemia usiana historią. Bunkry, okopy, krzyże upamiętniające powstańcze potyczki i nieznane mogiły.

Bardzo spodobała mi się linia umocnień i bunkry, o ile pamięć mnie nie myli to carskie. 

Solidna konstrukcja przetrwała w znakomitym stanie do czasów obecnych. Z zewnątrz doskonale zamaskowana, natura i czas pomogły. Ciemno, chłód, wilgoć i cisza, jak w jaskini. Nawet szata naciekowa podobna ;)  Kiedyś bunkry miały znaczenie militarne, obecnie miejsce gier terenowych. Wschodnie klimaty, wspominam, a może wrócę?

2 komentarze: