piątek, 11 października 2013

Syrop buraczany


''Walden, czyli życie w lesie''  Henry'ego Davida  Thoreau, tą pozycję znać powinien każdy. Niezwykła, filozoficzna, mądra, ''poradnik'' z bogactwem aluzji, chociaż dla niektórych dziwna i niezrozumiała. Pomimo upływu czasu przekaz zawarty w książce jest jak najbardziej aktualny - krytyka konsumpcjonizmu, obojętności wobec niszczenia natury, świadomość egzystencji i indywidualny sposób na życie.


W tej książce jeszcze jedna rzecz, bardziej przyziemna, zwróciła moją uwagę, autor na liście tego, co jadł podczas ponad 2 letniego samotnego mieszkania w lesie, umieścił między innymi melasę z buraka cukrowego.

Dziś opisze jak zrobić namiastkę cukru z tego, co można wyhodować na własnej działce przed domem. Nie będzie to melasa ale rzecz bardzo zbliżona właściwościami - syrop z buraków cukrowych. Niektórzy mylą melasę z syropem a to nie to samo, melasa to produkt uboczny przy produkcji cukru. Syrop buraczany to zagęszczony (odparowany) sok z buraków cukrowych.

Pod niektórymi względami syrop wypada korzystniej niż melasa np. zawartość cukrów w syropie jest wyższa i wynosi 65-70g/100g zagęszczonego syropu, w melasie ok. 55-60g. W butelce, w której trzymałem syrop po jakimś czasie na ściankach wykrystalizował się cukier. Pozostałe składniki syropu buraczanego: białka 2,3g, tłuszcze poniżej 0,1g, żelazo, magnez, mangan, cynk, wapń, potas, witaminy z grupy B i C, betanina. Wartość energetyczna ok. 280kcal/100g.
Syrop buraczany zawiera wiele cennych składników odżywczych i z tego względu jest dużo lepszym rozwiązaniem niż zwykły cukier. Nie będę pisał o zdrowotnym wpływie syropu na organizm człowieka, bo tego można się domyśleć.

Syrop buraczany ma ciemnobrązowy kolor, konsystencja miodu, gęsty i lepki, delikatny słodki smak przypominający karmel i przyjemny aromat. Jest doskonałym zamiennikiem cukru o takim samym zastosowaniu, można nim słodzić kawę, herbatę, dodatek do ciast, jogurtów, deserów, do smarowania na pieczywa, nadaje im niepowtarzalnego aromatu i smaku.
Syrop dzięki dużej zawartości cukru jest odporny na grzyby i pleśnie, bez obawy można go długo przechowywać.

Zwykle październik jest czasem zbioru buraków cukrowych. Na wstępie trzeba pozbyć się liści i zielonej, górnej części. Dokładnie oczyścić, obrać i umyć pozostawiając tylko białą część. Kroimy na części i przepuszczamy przez maszynkę do mielenia mięsa. Wcześniej można buraki upiec w piekarniku by zmiękły ale nie jest to konieczne. Rozdrobnione buraki przekładamy do dużego garnka i zalewamy wodą tak by były zakryte. Gotujemy aż buraki zmiękną (o ile wcześniej buraki nie były upieczone), cukier i pozostałe składniki powinny być wypłukane z buraków, powstanie szary, słodki płyn, który dalej zagęszczamy przez odparowywanie aż do uzyskania zadowalającej nasz konsystencji.
Jeśli chodzi o wydajność, z 3 buraków średniej wielkości uzyskałem ok. 0,5l syropu. Może nie jest to dużo, no cóż, tutaj ważniejsza jest jakość, a nie ilość.

Zacząłem od Thoreau i również skończę, cytatem: “Zamieszkałem w lesie albowiem chciałem żyć świadomie. Stawać w życiu wyłącznie przed najbardziej ważkimi kwestiami, przekonać się czy potrafię  przyswoić sobie to, czego życie może mnie nauczyć, abym w godzinie śmierci nie odkrył, że nie żyłem wcale.”

4 komentarze:

  1. Witaj :) Dzięki za opis na dobrą słodycz. Tutejsza wieś, przestała być w sią jaką była kiedyś. To wieś popegeerowska, mało kto coś uprawia poza ogródkami. Może w przyszłym roku coś uda się zrobić. Lecz patrząc na to co mam w tym roku w ogrodzie to wątpię. Słaba ziemia. Znajoma mi powiedziała, że tutaj nikt i dawniej nie uprawiał buraków. Jeszcze popytam. Thoreau też zamierzam poczytać, jak zdobędę. Czekam niecierpliwie na relacje z wyjazdów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj:)
    Nawet na słabej ziemi można uprawiać rośliny z których w domowych warunkach zrobimy słodkości.
    Mam odczucie, że za dużo jest na moim blogu relacji z imprez w których biorę udział. Będę starał się to ograniczyć, najwyżej pozostaną zdjęcia w galerii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze wielu rzeczy muszę się nauczyć. Dzięki Twoim doświadczeniom przychodzi mi to łatwiej. W odniesieniu do tego co napisałeś, zmartwiłam się, bo jak nie napiszesz relacji na blogu, to gdzie? Ze zdjęć nie wszystko mogę pojąć. Oczywiście, bardziej osobistych nie musisz pisać, ale ogólnie jest to nie tylko interesujące, jest krótko mówiąc potrzebne aby wiedzieć, że takie sprawy się dzieją, że warto angażować się właśnie w takie sprawy. Bo Ty nie piszesz jak dziennikarz, piszesz o tym czym żyjesz. Jak nie napiszesz, to gdzie ja o tym przeczytam?

    OdpowiedzUsuń
  4. Chodzi mi o to, że gdybym np. był na 10 kolejnych Dymarkach, których ogólny wygląd co roku jest podobny, to nie uważam by było sens co roku o tym pisać. Gdy wydarzy się coś ciekawego, nowego, warto to opisać, to jak najbardziej to zrobię. W przyszłym roku prawdopodobnie będę brał udział w dużo większej liczbie pokazów i podobnych imprez. Nie chcę by mój blog zdominowały tylko takie relacje.

    OdpowiedzUsuń