Wybierając się do lasu, szczególnie na dłuższe wędrówki, warto zadbać aby w plecaku nie zabrakło zapasowych racji żywnościowych. Ja chętnie zabieram własnej roboty batony energetyczne. Robiąc tego typu batony sami decydujemy o użytych składnikach a to, przekłada się na ich kaloryczność, zawartość poszczególnych składników odżywczych, witamin, minerałów, smak czy cenę. Przepisów na batony energetyczne jest bardzo dużo. Zanim wybierzemy musimy zdecydować czym będziemy się kierować: maksymalną ilością kcal/100g, zawartością składników odżywczych, dostępnością dodatków, łatwością przygotowania, smakiem a może kosztem wytworzenia? Poniżej przepis z którego korzystam. Niezdecydowanym tylko powiem, że batony energetyczne własnej roboty pod wieloma względami przewyższają te ze sklepu.
Lista składników, które ja używam, do wyboru:
- masło orzechowe, miód, melasa buraczana, syrop klonowy lub cukier (trzcinowy, kokosowy)
- kakao lub czekolada
- masło, olej lub olej kokosowy
- płatki owsiane błyskawiczne (lub inne)
- pełne mleko w proszku lub mielone ziarno konopi
- sezam, siemię lniane, słonecznik, dynia
- borówka, goi, miechunka, śliwka, morwa, wiórki kokosowe
- rodzynki, daktyle, figi, morele, żurawina
- wszelkie suszone orzechy: włoskie, laskowe, ziemne, nerkowca, pinii, migdały, pistacje, brazylijskie
Większe orzechy i owoce rozdrabniamy, dodajemy suche składniki, kolejno pozostałe i mieszamy. Podgrzewamy, ponownie mieszamy do uzyskania jednorodnej masy. Im chłodniejsza masa tym ciężej będzie nam ja wymieszać. Wykładamy podgrzaną masę do prostokątnej foremki wyłożonej papierem do pieczenia i odstawiamy. Po wystygnięciu batony tnę na kawałki i pakuję w papier. Swoje batoniki przechowuję w lodówce. Naturalne, zdrowe i zapewniające mnóstwo energii.
Doskonały pomysł, przyda mi się bo czekają mnie wysiłki w ogarnianiu ogrodu. W tamtym raku jakoś brakło energii i nieco zaniedbałam. Także myślę więcej chodzić po lesie. Robiłam kiedyś batoniki ale tylko z sezamu i słonecznika i miodu.
OdpowiedzUsuńRzecz oczywista, że nasze "domowe" zawsze będą mniej oszukane, bo robimy je dla siebie, nie dla zysku. Trzeba mieć tylko ten CZAS, najpierw na eksperymenty a potem na produkcję.
OdpowiedzUsuńSwego czasu, przed laty, (równolegle do jakiegoś długiego gotowania w kuchni) wykonałem przy okazji 2 lub 3 razy "swojskie" batoniki. Byłem też samoróbkami częstowany. Z pewnością da się wymyśleć skład ekonomiczny i mało upierdliwy w przeróbce, ale pozostają jeszcze kwestie: czasochłonność, wytrzymałość na transport (opakowanie) oraz trwałość w warunkach upalnych.
Wiem co się dzieje z czekoladą i nie tylko, więc jak już coś robić to raz a dobrze. Przynajmniej ja tak mam. A jak już się "babrać" to z efektem, przynajmniej na kilka wyjazdów. To oczywiście mój pogląd i priorytety w temacie.
Dlatego minęło te PARE ładnych lat bez kolejnych prób. Ale jest to pomysł na zagospodarowanie np. nadmiaru orzechów włoskich lub innego dobra. Pies
W zasadzie w poprzednim poście wypowiedziałem się kompleksowo na temat domowych batonów energetycznych, pomijając jedynie ekonomię (wymieniając jedynie samo słowo) bez konkretów.
OdpowiedzUsuńSkończyłem na orzechach włoskich, bo mam ich dość spory nadmiar do zagospodarowania. Jak każdy wie, gdy czegoś mamy w nadmiarze, marnujemy i nie doceniamy. Mea culpa. Też tak częściowo jest i u mnie. Ja miast sam zużywać, rozdaję osobom godnym, tu i tam. Nigdy nie wracam z propozycją do osób GARDZĄCYCH (osobny indeks) nie warto.
Dobrym zwyczajem jest obopólna wymiana, gdzie dzielimy się naszymi nadmiarami BEZKOSZTOWO!
Dlatego skład batona ekonomicznego ZAWSZE będzie się zmieniał. Czy planuję "nową produkcję"? Hmmm, ciągle o tym myślę i przymierzam się. Dlaczego?
Ano po każdej konsumpcji lipnego (poczęstunek) batona i weryfikacji jego cen (wiele sklepów) w handlu.
Nie jestem "słodkożercą" zatem jadam tylko (z wyjątkami) w terenie, gdzie "spalam".
Rozpracowując batona (składniki/cena) mam wrażenie, że SKUBIĄ nas na każdym kroku (i tak JEST! ) :-)
Patrzę na moje "zaplecze" i widzę, że "stać mnie"! Ale chęci "mało" :-)
Okresowe promocje w sklepach + to co mam + (musi być!) wolny czas = baton
No i gdy nastąpi "kumulacja" powinno odpalić? :-)
Większego "malkontenta" od siebie nie znam! :-)
Baton ma być:
1) Smaczny
2) Tanie (najlepiej 0 zł) surowce :-)
3) Gdyby mi to ktoś inny wykonał, bo mam deficyt czasu :-)
4) Dobre opakowanie
5) Długa trwałość
6) Brak wymogów przechowywania (wielomiesięcznego) w lodówce
7) Co bym sobie na tym zębów nie połamał
8) No nie za słodki, aby mnie nie mdliło!
9) Zrównoważony skład :-)
10) Nie powinien pogarszać stanu mojego zdrowia
11) Gdy poczęstuję kogoś ("każdy cham żere sam"!) brak dogadywania :-)
12) Nie powinien ulegać zbyt szybko destrukcji podczas transportu
13) A to pech, znów muszę jeść te batony! :-) (nie nudził się szybko) Trudne!
14) "Dwie siódemki" ;-) Co za szczęście, znów jest pretekst do zjedzenia batona!
15) Stary, zajefajne te batony, kopsnij jeszcze jednego! O nie, nie! :-) Co za sęp!
16) Stary, gdyby nie ten baton, padł bym jak fretka! (już lepiej, co za cieniarz) :-)
17) Stary, sprawdź czy mi wyszły, tak jak tobie? Ooo, tak, tak! :-)
18) Zobacz, czy moja receptura lepsza. Czemu nie! :-)
19) Testowaliśmy twoje batony, wiesz, ci od Snikersa mogą się uczyć :-)
Przepraszam za "megalomanię :-) Ma się wymagania, co? :-)
Baton nigdy nie będzie idealny. Zawsze to będzie wypadkowa różnych składowych. Tak samo jak my, (przynajmniej ja) nigdy nie będziemy idealni :-)
Pies