czwartek, 22 sierpnia 2019
Kawa z nasion kosaćca
Kawę z nasion kosaćca piłem kilkanaście lat temu. Tego lata przy spacerze nad brzegiem jeziora przypomniałem sobie o ciekawym zastosowaniu tej rośliny.
Nasiona kosaćca żółtego są bogate w kwas kawowy. Po uprażeniu i zmieleniu stanowią one doskonały substytut kawy. Kawa z nasion kosaćca znana jest od początku XIX wieku. Była popularnym w Europie zamiennikiem prawdziwej kawy, zwłaszcza w okresie niedostatków i wojen. Teraz - zostaw, bo się zatrujesz :) Śmiechem żartem, ale roślina ogólnie uznawana jest za trującą!
Kosaciec żółty pospolicie rośnie na niżu na glebach torfowych z wodą stojąca lub wolno płynącą. Pod koniec lata dojrzewają jego spłaszczone nasiona wielkości ok. 7 mm schowane w trzykomorowej podłużnej torebce nasiennej.
Właściwy okres zbioru nasion poznajemy po tym, że torebki zmieniają kolor z intensywnie zielonego na żółty, niekiedy do czarnego. Nie zaszkodzi, jeśli po zbiorze zostawimy je na kilka dni do wysuszenia. Z torebki wydobywamy nasiona i zostawiamy tylko te zdrowe, dobrze dojrzałe koloru jasno brązowego.
Nie wiem, co one zawierają, ale faktem jest, że lubią je robaczki. I to nie byle jakie robaczki a śpiewające :) Odkryłem to przypadkowo, gdy przystawiłem ucho do miski w której wylądowały nasiona razem z kilkoma robaczkami.
Piski jakie usłyszałem są całkiem podobne do tych, jakie ludzie rano wydają gdy się im dla żartu kawę schowa :) Także, nie tylko my lubimy kawę :)
Nasiona suszymy a następnie prażymy. Zapach unoszący się podczas tej czynności jest wspaniały. Jeśli ktoś obcy w tym czasie wejdzie do domu to uzna, że mamy własną palarnię kawy :) Nasiona trzeba dobrze uprażyć.
Po zmieleniu kawę przesiewamy i przesypujemy do szczelnego pojemnika, aby móc ją przechować.
Parzymy tak samo jak prawdziwą kawę. Zdecydowanie jeden z najlepszych zamienników kawy wyróżniający się aromatem i smakiem zbliżonym do prawdziwej kawy oraz rzeczywiście zawierającym kwas kawowy. Jest to nie tylko moja opinia. Piękny zapach oraz smak, bez goryczki i innych dziwnych, obcych smaków, które znamy z bardziej popularnych substytutów. Zarówno pod względem powszechności występowania rośliny, wydajności zbioru jak i czasu poświęconego na przygotowanie kawy nasiona kosaćca wypadają bardzo korzystnie. To co, przerwa na kawę? ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Fantastyczny smak i zapach prawdziwej kawy. Na drugi rok robię zapas nasion! :-)
OdpowiedzUsuńKto pił, ten wie doskonale :)
OdpowiedzUsuńJakiś czas temu (był to maj, a więc kwiatów irys jeszcze nie wykształcił. pomyliłem go z pałką wodną. Występowanie i wygląd dla początkującego podobne. Nazrywałem kłączy i upiekłem na ognisku. Smak mega gorzki i podobno trujący. Plułem przez godzinę :P
OdpowiedzUsuńA czy kosaciec żółty nie jest przypadkiem pod ochroną?
OdpowiedzUsuńCzy rosnący dziko, czy też są uprawiane w ogródkach? Można foto kwitnącej rośliny?
OdpowiedzUsuńJa robiłem z dziko rosnącego, ale są też uprawiane w przydomowych ogródkach. Nie mam zdjęcia kwitnącego okazu.
OdpowiedzUsuńA ja mam problem z pozyskaniem nasion.
UsuńChoć kosaćców jest (na działce) w nadmiarze i kłącza rozdajemy za: dziękuję, to niestety , po przekwitnięciu, szefowa robi porządek!
Co sezon proszę, ale podobno (?) skleroza wiedzie prym, i" znów za rok matura ... .".
Z kłączy kosaćca robiłem za to nalewkę.
Przepisy i stosowanie można znaleźć w fachowych książkach lub na stronach Dr. Różańskiego (to poważna Osoba, ekspert/naukowiec).
A ja znów będę czekał na nowe nasiona z działkowej plantacji.
Kie licho rządzi tą babą, co mi się bezkofeinowej , WŁASNEJ kawy napić nie da! A co swojskie, nawet jak ułomne to i tak wartościowe. Pies