poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Sznurek z lipowego łyka


Pisałem już o sznurkach z łyka wiązu i wierzby, ale to z lipy najczęściej produkowano sznury i powrozy. Produkcja lipowych sznurów w północnej Europie sięga czasów mezolitu. To poprzednik lnu i konopi. Lipowe łyko jest bardzo wytrzymałe i zarazem elastyczne, robiono z nich nawet liny cumownicze i postronki. W przeszłości wykonywano z niego też różne elementy odzieży, łapcie, worki, kosze, sieci. Z łyka kręcono kiedyś łyczaki, czyli sznury.

Kora lipy ma charakterystyczną budowę, pod wierzchnią warstwą kory znajduje się warstwa łyka, które składa się z kilku (10-12) cieńszych warstw. To one są materiałem na sznury. Łyko zrośnięte jest z korą i wymaga oddzielenia. Niekiedy, o ile mamy dużo szczęścia, możemy znaleźć w terenie już gotowe łyko lipowe, które wystarczy skręcić. W czasie moich wędrówek zdarzyło się tak kilka razy, zwykle w pobliżu zbiornika wodnego lub rzeki. Procesy zachodzące w wodzie sprzyjają rozdzieleniu kory od łyka. Znacznie częściej znajduję w lesie lub gdzieś przy drodze uschnięte gałęzie lipy. O ile łyko nie będzie przegniłe też można z niego zrobić sznury. Jakość przypadkowo znalezionego w terenie łyka jest zwykle niska, co wpływa na wyrób końcowy.


Jak dawniej robiono sznury z lipowego łyka? Tradycyjnie łyko pozyskiwano wraz z korą z rosnących drzew, a następnie moczono w wodzie przez dłuższy czas. W wyniku tego procesu następowało rozdzielenie łyka na warstw. Korę zdzierano w maju i czerwcu. W pozostałych miesiącach zbiór jest również możliwy, ale najłatwiej zrobić to, gdy krążą soki. Wtedy kora łatwo daje się oddzielić od pnia i możliwe jest uzyskanie kawałków ponad 5 m długości, ale nie ma takiej potrzeby. Dłuższe łyko będzie się nam tylko plątać. Wybiera się możliwe proste pnie bez bocznych gałęzi o grubości około 10 cm i tnie na kawałki długości 1,5-2,5 m. Pomagając sobie nożem oddzielamy od pnia pasy kory wraz z łykiem. Zgromadzoną korę wiążemy w wiązki i zanurzamy w wodzie, obciążamy kamieniami lub kłodami. Moczenie jest konieczne, aby rozdzielić łyko na poszczególne pasma, które sklejone są substancją podobną do śluzu. W zależności od temperatury wody trwa to 1-4 miesięcy. Gnijąca kora nie pachnie zbyt pięknie, dlatego najlepiej moczyć ją w wolno płynącej wodzie lub jeziorze. Jeśli moczę korę np. w wiaderku lub podobnym pojemniku, to od czasu do czasu zmieniam wodę. Po upływie kilku tygodni/miesięcy sprawdzam czy rozdzieliły się warstwy kory. Jeśli nie, to znaczy, że wymagają dalszego moczenia. Gdy kora rozwarstwiona jest na pasma, przystępujemy do jej oczyszczania. Oddzielamy korę zewnętrzną od łyka, które następnie dzielimy na cieńsze pasma. Mogą one wymagać jeszcze wypłukania ze śluzu, aż będą czyste.


W sytuacji awaryjnej, jeśli nie możemy tyle czekać, to przy odrobinie wprawy można spróbować oddzielić za pomocą noża warstwę łyka od kory. Postępujemy tak samo jak z korą innych drzew (np. wierzba, wiąz), które wykorzystuje się do robienia sznurków. Innym sposobem na szybsze uzyskanie łyka jest gotowanie w ługu.

Oddzieloną od pnia korę umieszczamy w garze, wsypujemy popiół i zalewamy wodą. Gotujemy przez kilka godzin do momentu aż łyko będzie się rozwarstwiać. Po wypłukaniu i wysuszeniu otrzymujemy surowiec na sznury.


Łyko lipowe jest miękkie, łatwe do skręcania a powstałe z niego sznury bardzo wytrzymałe. Długie pasma oznaczają, że nie musimy co chwilę dołączać kolejnych pasm, sznurek dzięki temu zyskuje na wytrzymałości. Skręcanie sznurów wygląda dokładnie tak samo jak z innych surowców. Przed skręcaniem włókna można zwilżyć w wodzie, aby zmiękły, łatwiej wtedy będzie się nam pracować.


Bez skręcania, cienkie i długie taśmy, można stosować do prowizorycznych wiązań tam, gdzie nie potrzebna jest duża wytrzymałość np. do wiązania ziół czy szycia koszy z traw. Skręcone, cienkie sznurki z lipowego łyka pomocne będą przy zszywaniu np. płatów kory, jeśli będziemy robić z nich pojemniki. Grubsze, bardzo wytrzymałe sznurki używam np. do łuku ogniowego na pokazach historycznych. Mam też łapcie zrobione z lipowego łyka, które zakładam się na nogi owinięte w lniane onuce i wiązane również lipowym sznurkiem. To tylko mała część możliwości zastosowania lipowego łyka.


Kiedy lipowy sznurek własnego wyrobu zniszczymy, możemy zrobić z niego rozpałkę. Jest w pełni biodegradowalny i szybko ulega rozkładowi. Przy sobie nosze zapas łyka i w razie potrzeby skręcam potrzebnej mi grubości i długości sznurek. Oczywiście, trzeba na to mieć czas. Tylko czy mi się gdzieś spieszy?  Nie, odpoczynek wiąże się ze zwolnieniem a nie z ciągłym pośpiechem.

3 komentarze:

  1. Jest możliwość kupienia?

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem jak zapragniesz zadyndać, to nie musisz szukać sznurka?
    Dobrze wykonany, poparty fachową wiedzą nie ma prawa urwać się.
    Mam na myśli uruchomienie tradycyjnego dzwonka, cha, cha cha!

    OdpowiedzUsuń