Rzeżusznik piaskowy (Cardaminopsis arenosa), roślina w Polsce bardzo pospolita rosnąca na ... bagnach. Tak, to nie pomyłka. Wbrew nazwie najczęściej znajdują ją na podmokłych kwaśnych łąkach, zaroślach i lasach. Miałem niemały problem z rozpoznaniem tej rośliny. Zgadzały mi się wszystkie szczegóły poza miejscem występowania. Może to jakiś podgatunek? Tak czy inaczej stało się tak, że wątpliwości zostały rozmyte po faktach ;) Powiecie, że to niezbyt rozważnie. Jak można zjeść nieznaną roślinę? A jak się zatrujesz? Nikogo tym razem nie namawiam. Potraktujcie to jako ciekawostkę. Badania nad roślinami cały czas trwają i stan wiedzy się zmienia. Nie wykluczone wiec, że ktoś za kilka lat włączy rzeżusznika piaskowego do atlasu dzikich roślin jadalnych. Pamiętajcie, ja byłem pierwszy ;)
Rzeżusznik piaskowy, to roślina z rodziny kapustowatych do którego należą liczne rośliny jadalne, zarówno te uprawiane (kapusta właściwa, rzepak, gorczyca), jak i dzikie np. chrzan, rzeżucha łąkowa czy rukiew wodna.
Rzeżusznik to niewielka roślina, ale można ją znaleźć w okresie gdy ciężko o inne dzikie rośliny jadalne. Do znalezienia w zimie nawet podczas największych mrozów. Zwykle od listopada do kwietnia, przed kwitnieniem. Liście ułożone w rozetę ścina się przy podłożu jak główkę sałaty.

Liście rzeżusznika smakują jak kapusta z pikantnym posmakiem. Mi bardzo smakują. Liście dodaję do sałatek oraz do potraw z patelni. Jedno z moich ulubionych dań sezonu jesienno-wczesnowiosennego to podsmażone ziele rzeżusznika z serem i makaronem.
Usuwamy zanieczyszczenia, zeschnięte liście i płuczemy w czystej wodzie. Ziele rzeżusznika drobno kroimy.
Wrzucamy na patelnię na rozgrzany olej i przez kilka minut smażymy.
Dodajemy ugotowany makaron, mieszamy. Na koniec posypujemy startym serem i przyprawiamy.
Ubiegłego roku, kiedy robiłem zdjęcia do tego wpisu, miałem wspaniałą wiosenną pogodę. Słońce, ciepło i błękitne niebo. Obozowisko założyłem w podmokłym brzeziniaku. Po słusznej porcji makaronu z rzeżusznikiem siedziałem na pniu przewróconej olchy i piłem herbatę. W bezruchu i ciszy obserwowałem jak kończy się dzień. Przyleciała para żurawi, bardzo blisko, za drzewami wylądowały. Żebyście je mogli usłyszeć jak one krzyczały! Tyle było w tym życia, radości, wiosny i nadziei na nowy sezon.
Jutro idę do lasu, w to samo miejsce, bez względu na pogodę. Pozdrawiam puszczańskim zwyczajem. Z błękitnym niebem!
Dziękuję za poczający wpis. Kosztowałem listków rzeżusznika, bo ogólnie chętnie próbuje kapustowatych, są raczej bezpieczne, z tego co wiem. Uwielbiam ten pikantny smak.U mnie jednak rósł na piaszczystej suchej glebie 😁 Teraz będę się musiał rozejrzeć na bagnach.Dostępność w okresie zimowym to wielki plus. Dziękuję za przepis. Czy oprócz rozetek, ma Pan doświadczenie z innymi częściami tej rośliny?
OdpowiedzUsuńNie, pozostałych części rośliny nie jadłem.
OdpowiedzUsuńRzeżusznik piaskowy ma liście gęsto owłosione a te na zdjęciu są nagie
OdpowiedzUsuńSą owłosione, te na zdjęciu też. Zdjęcie może nie najlepiej oddaje wygląd tej rośliny. Ma ona bardzo zmienny wygląd w zależności od warunków w których rośnie. Na piaskach liście są rzeczywiście mocno owłosione. Podobnie gdy jest sucho i przy minusowych temperaturach. Te okazy, które rosną w bardziej podmokłych stanowiskach są mniej owłosione. Rzeżusznik ze zdjęcia zbierałem wiosną, w ocienionym, wilgotnym miejscu gdy już było cieplej.
OdpowiedzUsuńCzy przegapiłam jakieś info? To jest ostatni Twój wpis? Zmieniłeś blog czy w ogóle zrezygnowałeś z tej formy przekazu? Pozdrawiam z opryskiwanych sadów grójeckich. Gośka
OdpowiedzUsuńNie, to nie jest ostatni wpis. Nie piszę gdyż nie mam na to czasu. Pozdrawia fan niepryskanych owoców :)
UsuńMr. Wilson gdzie jestes... Przygody z Toba zawsze byly ciekawe a nauka jak przezyc w warunkach dzikiej przyrody jest wrecz bezcenna... niema nowych epizodow i teskno jest do tych wspanialych nauk surwiwalowych, ktorych nas uczyles i przygod, ktorymi sie dzieliles... Wroc Mr. Wilson, bo Cie tu potrzeba... Pozdrowionka...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWszystko w porządku Wilson? Dawno nic nowego się nie pojawiło. Twój blog to najlepsza lektura świata, są i przygody i przemyślenia
OdpowiedzUsuńi kulinaria, zawsze jest tu do czego wracać. Szkoda gdyby miał się tak nagle urwać.
Tak, wszystko w porządku.
UsuńTo dobrze wiedzieć:)
UsuńZaglądam tu co jakiś czas i tylko Rzerzusznik mi się pojawia;), pusto bez Ciebie w tych internetach się zrobiło Panie Wilson. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWyrosło mi "to to" w skrzynce więc postanowiłam sprawdzić co to. Mam apikację, która rozpoznaje rośliny, więc nie miałam problemu z identyfikacją. Teraz szukałam do czego może mi się przydać... Jadalna więc będzie miała swoją skrzynkę i miejsce na stałe. Dzięki za przepis.
OdpowiedzUsuńCiężkie brzemię na siebie przyjąłeś Wilsonie.
OdpowiedzUsuńRola trefnisia, rozweselającego publikę z zaostrzonym apetytem, nie jest lekka.
Oprócz hobby i pasji są też obowiązki i proza życia. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że nawet gdy jest czas na tą chwilę wypoczynku, to trzeba mieć jeszcze dodatkowy "społeczny", aby to opisać! No, bo "samo" to się na pewno nie opisze! Więc mniej czasu dla rodziny i na działalność w terenie. A tu jeszcze proza życia ... .
Zapewne niejedna historia nie zostanie opisana z powyższych powodów, ale jeszcze są przecież inne, podobne do tych, które mają również czytający.
Życzenia wytrwałości (mimo, że pozytywne) są jednak dość egoistyczne, bo brzmią jak: "Zabawiaj nas dalej"!
Mam trochę inne podejście do terenu, ale dość siermiężną drogę jako społecznik i wiem to czego tu nie warto pisać, bo większość w ogóle nie zrozumie!
Duży szacunek, że Ci się chce, Wilsonie. Nawet wtedy, gdy łapię się za głowę i krytykuję (żeby się nie udusić) :-)
Pies