poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Szyszka świerku jako świder w łuku ogniowym

Trudno sobie wyobrazić aby w lesie nie można było znaleźć odpowiedniego kawałka drewna na wszystkie elementy łuku ogniowego. Jednak czasami mam ochotę spróbować czegoś nowego, tak było i tym razem, wymyśliłem sobie, że świder będzie z szyszki świerkowej, z czystej ciekawości czy się da, taki mały eksperyment.
Nie znalazłem nigdzie informacji by ktoś za pomocą świdra z szyszki uzyskał żar w technice z łukiem ogniowym, ale kto nie spróbuje ten się nie dowie.
Najłatwiejsze w całym zadaniu było znalezienie szyszki, kilka dorodnych, bez śladów żywicy, możliwie długich i prostych, zerwałem w lesie bez problemu z wiatrołomu świerka, przy okazji zabrałem do domu dwa kawałki drewna z rozłupanego pnia na podstawkę. Gdy już były suche nożem ściąłem do odpowiedniego kształtu, czasami pod świerkami można znaleźć szyszki już obgryzione z łusek przez wiewiórkę, nornicę lub mysz, wtedy materiał na mamy świder gotowy.
Na zdjęciu dla porównania palce mojej dłoni i świder z szyszki świerkowej, średnica 14 mm, długość 85 mm, używany kilka razy, pierwotnie był nieco dłuższy.
Dalej pojawiły się problemy, zanim zacząłem jeszcze dobrze świdrować. Najpierw musiałem zastosować klocek dociskowy z kamiennym oczkiem, okazał się najlepszy, koniec szyszki-świdra jest miękki i szeroki, inne dociski miały małe oczko, stawiały za duży opór przy świdrowaniu.
Bardzo krótki świder wymagał  małej zmiany techniki świdrowania, stopa przytrzymująca podstawkę była bardziej przesunięta do środka, tak by można było oprzeć o kostkę nadgarstek ręki z klockiem dociskowym. Dobra stabilizacja postawy odgrywa tu bardzo ważną rolę. Próbowałem podstawki z kilku gatunków drzew, najlepsza okazała się ta zrobiona z kasztanowca zwyczajnego.
Jedynie na początku, świder i gniazdo zamiast ścierać się tworząc gorący pył, polerowały się przy okazji nieźle piszcząc. Poradziłem sobie bardzo szybko, odrobina drobnego piasku do gniazda i do świdrowania, tak kilka razy, aż zacznie pojawiać się czarny, drobny pył. Świder dociskałem dość mocno, świdrowałem jak najszybciej potrafię, opłacało się, w końcu sukces, uzyskałem żar, później jeszcze kilkukrotnie w różnych dniach powtórzyłem próbę. 
Przy okazji nauczyłem się czegoś nowego, jak postępować z nieznanym materiałem, co zrobić gdy świder jest bardzo krótki, koniec od strony docisku jest miękki a drugi zamiast ścierać się  to poleruje. I na tym najbardziej mi zależało, poradzić sobie z nieznanym w trudnej sytuacji, nauczyć się rozwiązywać problemy.


2 komentarze:

  1. Co to Wilsonie za implant w docisku świdra ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczko z łupka przywiezionego z Bieszczad. Kiedyś napiszę więcej jak robi się taki docisk, kilka osób już się o to pytało.

    OdpowiedzUsuń