czwartek, 22 listopada 2012

Przecier z owoców dzikiej róży


Gdy mamy dostatek owoców róży warto zrobić przecier, to szybki i wydajny sposób. Nadają się do tego wszystkie gatunki, nawet te o najmniejszych owocach czy przemarznięte. Owoców nie trzeba drylować, żmudnie czyścić z nasionek i wypłukiwać drażniące włoski.
Zebrane całe owoce gotujemy ok. 30 minut, trochę zmiękną, odlewamy wodę i przecieramy przez durszlak lub sito, twarde nasionka zostaną a miękka masa będzie zbierać się w drugim naczyniu. Przemarznięte owoce są miękkie, gotujemy jak najkrócej.


Przecier wychodzi pięknie czerwony, gęsty, jednorodny.





Z powstałego przecieru można zrobić marmoladę, dżem, ketchup lub ugotować zupę  a'la pomidorowa.

5 komentarzy:

  1. O, dzięki! Właśnie wpadł mi w oko krzak dzikiej róży z owocami, pomyślałam patrząc: co by tu z niej... ale poszłam dalej. Więc wrócę, chociaż mżawka taka mokra.Przepraszam, że zapytam ( na forum się zarejestrowałam, ale czekam na aktywację ) co z wodą, w której się owocki gotowały? Wylewamy, wypijamy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wodę wylałem.
    Na jakim forum, jeśli mogę zapytać ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak uzbieram te róże i ugotuję to spróbuję jak ta woda smakuje.
    Forum? http://www.reconnet.pl
    tu widziałam temat o leśnych dyskusjach, ale nie przeczytałam jeszcze zbyt wiele bo mi jesienna pogoda zrywa połączenie internetowe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Annael, woda szczerze mówiąc nie smakuje. W dodatku niezbyt ciekawie wygląda, nawet jeśli owoce wcześniej opłuka się wodą. Przy gotowaniu odchodzą wszystkie zanieczyszczenia z owoców, także przypuszczam, że taka woda(resztki) nie ma zastosowania. W ostateczności po przefiltrowaniu może i byłaby zdatna do picia. Zależy konkretnie od przypadku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nazbierałam, tak trochę więcej jak litr, może byłoby więc ej ale wpadłam do dołka... To jest inna róża, ma większe owocki, jabłuszkowate, ale pewnie z powodu suszy mało ma "mięska". Wypłukałam, oczyściłam z wszystkich szypułek i "nosków", a że przemarznięte to bez problemu. Zakładając, że nie trzeba filtrować wody z naszej podwórkowej studni, zalałam tak trochę powyżej ( właściwie to była woda już przegotowana) po 30 minutach ( może trzeba było trochę dłużej?) wody było o połowę mniej. Miała smak lekko kwaśny ( witamina C wszak rozpuszcza się w wodzie )jakbym zaparzyła herbatkę owocową. Ponieważ nie było tak pięknie przy przecieraniu, przelewałam kilkakrotnie przegotowaną wodą ( by wypłukać miąższ spomiędzy pestek - połączyłam z wodą w której się owocki gotowały. Kolor nie był tak piękny bo i owoce raczej pomarańczowe. Konsystencja też rzadsza, prawie jak zupa pomidorowa lecz bardzo kwaśna. Dodałam cukier - byłby syrop, ale dodałam żelatyny więc powstała galaretka o smaku, powiedzmy, morelowym. Ponoć można dobre i zdrowe winko z róży robić?

    OdpowiedzUsuń