czwartek, 9 czerwca 2016

Kuksa


Wczesną wiosną, gdy tylko śniegi stopniały poszedłem na bagna po upatrzoną wcześniej dużą czeczotę brzozową. Natknąłem się na nią przy zdzieraniu kory z martwych, przewróconych brzóz którą zbierałem na dziegieć i przekładki rękojeści noża.
Wróciłem kilka tygodni później z piłką, odciąłem i przytargałem w plecaku do domu. Odłożyłem w kąt, przeleżała jakiś czas gdyż nie miałem się czasu nią zająć. Ponieważ bałem się, że czeczota nadmiernie wyschnie namoczyłem ją na kilka dni w wiaderku z wodą. Podczas obróbki wyciągałem, a gdy nie miałem czasu to wędrowała z powrotem do wody. Okazało się to bardzo dobrym rozwiązaniem, ułatwiło mi obróbkę, drewno było miękkie. Drugą zaletą było pociemnienie drewna pod wpływem wody i garbników, co się pięknie uwidoczniło po szlifowaniu i olejowaniu.

Nad kuksą zeszło mi prawie 2 miesiące, nieraz odkładałem z braku czasu pracę na tydzień lub dwa. Wstępnie nadałem kształt siekierką, starając się zebrać jak najwięcej. Później nóż łyżkowy, a na koniec szlifowanie papierem ściernym i olejowanie. Dopieszczanie powierzchni dostarcza dużo satysfakcji :)  Po zaolejowaniu uwidoczniła się struktura drewna i wspaniały rysunek - przebarwienia, skręcenia włókien, wzory, sęki.

W przeciwieństwie do moich poprzednich kuks ta miała być większa i piękniejsza, i taka jest :)


Kuksa to tradycyjny, fiński drewniany kubek, ręcznie rzeźbiony z czeczoty brzozowej. Nie jeden tradycjonalista chciałby mieć ją w swoim obozowym sprzęcie i pić z niej poranną kawę, bo z takiego smakuje najlepiej :) Własnoręcznie wykonany sprzęt cieszy, wiąże się z nimi historię powstawania i użytkowania, nabiera patyny, wartości.

Cześć osób robi kuksy i stawia ja wystawce za szkłem bojąc się że im popęka podczas używania. Robimy kuksy by je używać, pić w nich kawę czy herbatę, to jest sprzęt użytkowy, w teren, a nie tylko do oglądania. A nawet jeśli popęka, to będzie okazja do zrobienia nowej kuksy, być może ładniejszej :)

O kuksę, by nam długo posłużyła, trzeba odpowiednio dbać. Na koniec jeszcze jak wygląda tradycyjne przygotowanie kuksy :)

1. Napełnij kuksę w 1/4 koniakiem. 

2. Mieszaj zgodnie z ruchem wskazówek zegara, tak by zwilżyć całą wewnętrzna powierzchnię bez wylewania cennego płynu przez krawędź naczynia.
3. Wypij koniak.
4. Ponownie napełnij kuksę do 1/4 objętości koniakiem.
5. Zamieszaj, ale w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara.
6. Wypij koniak.
7. Zaparz kawę dwa razy mocniejszą niż pijasz (nie używaj rozpuszczalnej).
8. Nie myjąc kuksy po koniaku, napełnij go mocną kawą.
9. Nie pij kawy. Pozostaw kawę w kuksie w bezpiecznym, ciepłym miejscu na przynajmniej 24 godziny.
10. Idź, wypij jeszcze szklaneczkę koniaku i rozluźnij się :)
11. Po upływie 24 godzin (i ze słabym kacem po wypitym wczoraj koniaku) idź i odszukaj kuksę pełną zimnej kawy.
12. Wylej kawę.
13. Przepłucz kuksę ciepłą wodą i osusz ręcznikiem papierowym.
14. Twoja kuksa jest gotowa do używania. Im więcej jej będziesz używał, tym bardziej będzie stawała się tradycyjna.

Dbanie o kuksę w trakcie używania:
- nie używaj do jej czyszczenia płynów do mycia naczyń!
- zwyczajnie przepłucz ją ciepłą wodą
- nie pij z kuksy mleka!
- zakładając, że kuksa zwykle jest używana do picia kawy lub herbaty, dobrze jest napić się z niej mocnego koniaku raz na na tydzień ;)

3 komentarze:

  1. Ta największa kuksa jest przepiękna. Będąc pod jej urokiem, jeżdżąc po lasach na wycieczki rowerowe, gdybym miała poręczną siekierę czy piłę, to pewnie woziłabym ją/je w sakwie. W ubiegłym roku widziałam w różnych lasach kilkadziesiąt "brzozowych wiatrołomów", ale na żadnej brzozie nie było czeczoty.
    W minionym tygodniu wreszcie spotkałam czeczotę brzozową. Brzoza sobie rośnie a czeczota z nią. Nie pozyskam jej, bo i tak żadnej kuksy sobie nie wydłubię.
    Co jakiś czas sobie oglądam zdjęcie "cudzej" kuksy. Fajna :)
    Bożena

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam
    Jaki czas między punktami 2-3 i 5-6 ?

    OdpowiedzUsuń