wtorek, 14 listopada 2017

Sznurek z łodyg chmielu i łuk ogniowy


Chmiel zwyczajny to bardzo pożyteczna roślina. Chociaż większość nas kojarzy ją jedynie z szyszkami i piwem, to zastosowań ma znacznie więcej. Człowiek lasu z chmielu korzysta przez cały rok, od wiosny do zimy, ze wszystkich jego części w zależności od pory roku i potrzeb. Chmiel to roślina lecznicza i jadalna, na wiosnę zbieramy młode pędy, pod koniec lata szyszki, zaś przez cały rok korzenie palowe. Jego długie łodygi to namiastka sznurka. W dzieciństwie nie raz do budowy szałasów, kiedy potrzebowałem coś przywiązać, używałem łodyg chmielu. To szybkie i łatwe do wykorzystania naturalne włókna zastępujące sznurek, w dodatku wytrzymałe. Z nich także wyplatałem koszyki. Próbowałem też rok temu łodyg chmielu użyć do łuku ogniowego. Nie skręcałem ich i szybko uległy przetarciu, próby były nieudane.

W tym roku testuję dużo naturalnych włókien roślinnych, skręcam z nich mocne linki i badam ich wytrzymałość używając np. do łuku ogniowego. Bardzo wytrzymałe i dość szybko możemy wykonać linki z łyka niektórych gatunków drzew np. wierzby, wiązu czy lipy. Sznurek z pokrzywy jest elastyczny i wytrzyma kilkukrotne użycie, chociaż jego wykonanie jest czasochłonne. Gorzej jest w przypadku sznurów wykonanych z innych surowców. Ich wytrzymałość ogranicza się w większości przypadków do jednokrotnego użycia. Trawa to małe wyzwanie, sznur jest gruby i sztywny. Korzenie drzew są znacznie łatwiejszym materiałem, bardziej elastyczne i wytrzymałe, ale to rozwiązanie awaryjne. Podobnie jest ze sznurem wykonanym z łodyg jeżyn czy chmielu. W przypadku jeżyn, sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, gdyż poszczególne gatunki mają nieco odmienne właściwości.

Z łodyg chmielu możemy skręcić czy też upleść wytrzymałą linkę i użyć jej w łuku ogniowym. Można, ale wcale to takie łatwe nie jest. Zacznijmy od tego, że chmiel to często spotykana roślina wilgotnych lasów i zarośli. Wytwarza ona jednoroczne pędy do 8 metrów długości. Na zimę zasychają, stają się kruche, nie nadają się wtedy do zrobienia sznurka. Szkoda dla przyrody zatem znikoma, jeśli skręcimy metrowy sznurek. Pędy chmielu są surowcem sezonowym, możliwość ich wykorzystania ogranicza się do kilku miesięcy. Najlepiej je zbierać pod koniec lata i jesienią zanim staną się kruche. W pewnych granicach elastyczność można przywrócić mocząc pędy w wodzie.


Do skręcenia linki do łuku ogniowego wystarczą nam pędy o długości około 1 m. Jeżeli potrzebujemy dłuższych sznurów, to szukamy odpowiednio dłuższych łodyg. Nie będziemy musieli wtedy dołączać nowych łodyg w trakcie skręcania i wzrośnie wytrzymałość linki. Sprawdzamy, czy  łodygi nie posiadają ukrytych wad, pęknięć itd. Nie oceniajmy jakości surowca do skręcania wyłącznie po kolorze łodyg chmielu. Mogą one mieć zabarwienie od zielonego do brązowego. Najważniejsza jest ich elastyczność. Spróbujmy skręcić łodygi, jeśli się nie kruszą to możemy przystąpić do pracy. Ze zwiędniętymi łodygami lepiej się pracuje, są miękkie i łatwiej się je skręca. Świeże łodygi chmielu częściej łamią się podczas skręcania. W razie potrzeby nie czekamy aż łodygi zwiędną, skręcamy świeżo zebrany surowiec.

Grubość zebranych łodyg zależeć będzie od tego, jak wytrzymały sznur chcemy skręcić oraz jaką techniką. Najprostszy sznur skręcimy z jednej podwójnie złożonej łodygi. Jeśli potrzebujemy wytrzymalszej linki to skręcamy poczwórnie. Taka linka jest bardzo wytrzymała, ja nie jestem w stanie jej przerwać w rękach. Skręcanie jeszcze grubszych i wytrzymalszych lin jest jak najbardziej możliwe, chociaż trudno mi w leśnym obozowaniu wyobrazić ich zastosowanie. Jeśli chcemy przećwiczyć skręcanie lin to łodygi chmielu bardzo dobrze się do tego celu nadają.
Linki nie tylko można skręcać, ale też pleść, najprościej z trzech łodyg, jak warkocz. Ich wytrzymałość wg mnie jest jednak mniejsza niż lin skręcanych.


Do prób z łukiem ogniowym użyłem kilka sznurów o różnej grubości i technikach wykonania.



Pierwsze wypróbowałem dwa sznurki splecione z trzech łodyg w warkocz. Oba bardzo szybko uległy przetarciu.


Dalej testowałem sznurki poczwórnie skręcone, najgrubsze i wydawało mi się, że najmocniejsze. Jednym udało mi się uzyskać żar, ale drugi pękł zanim zaczerniłem gniazdo. Pomimo, że były podobnie wykonane znacznie różniły się wytrzymałością. Skręciłem je ze świeżego surowca. Podczas świdrowania powierzchnia świdra robiła się mokra od soku wyciśniętego ze zgniatanych łodyg. Powodowało to ślizganie się sznurka po powierzchni lipowego świdra pomimo, że były mocno naciągnięty. To bardzo utrudniało uzyskanie żarem. Świder zmieniłem na sosnowy, o większej średnicy (w miejscu styku ze sznurkiem) i bardziej chropowatej powierzchni (kora). Uzyskałem dzięki temu większe tarcie pomiędzy świdrem a sznurkiem, co przełożyło się na efektywniejszą pracę łukiem.

Kilkudniowe opady deszczu i duża wilgotność zmusiły mnie do zrobienia hubki z drewnianych wiórków.


Jak widać na poniższych zdjęciach cały zestaw łuku ogniowego wykonałem w lesie wykorzystując do tego naturalne surowce. Świder i podstawka z suchej, młodej sosny. Docisk z odciętej, świeżej gałęzi dębowej, łuk z gałęzi jarzęba, a linka z łodyg chmielu. I nie zajmuje to wcale kilka godzin.


Mam wszystkie potrzebne elementy. Prób część dalsza.


Stabilizacja łuku. Spokojna i miarowa praca. Jeszcze kilka pociągnięć i jest żar.



Teraz przenoszę ostrożnie żar na garść drobnych i suchych wiórów. Dmucham.


Sukces, jest ogień.


W sumie żar uzyskałem kilkukrotnie stosując różne sznurki. Próby zacząłem od tych najgrubszych, czyli teoretycznie wydawałoby się najbardziej wytrzymałych. Były to sznurki skręcone ze świeżych łodyg. Bardzo wytrzymałe na obciążenia statyczne, ale jednocześnie grube, sztywne i mało odporne na przetarcie. W łuku ogniowym sztywny sznurek to wada. Do wiązania sprawdza się znakomicie, w łuku ogniowym już gorzej. Jak się okazało w praktyce najlepiej wypadła linka najcieńsza, skręcona dzień wcześniej (pierwsze zdjęcie od góry). Elastyczna i zarazem wystarczająco wytrzymała. W dodatku o dwukrotnie mniejszej średnicy, skręcona podwójnie, a nie poczwórnie. Być może to tylko przypadek. Na podstawie takich obserwacji można by wyciągnąć wniosek, że nie zawsze gruby oznacza lepszy.

Sznurek skręcony z łodyg chmielu jest wytrzymały, ale ma też wady. Podobnie jak i same łodygi dość szybko wysycha, staje się kruchy i traci swoje właściwości. Jednak zwykle używa się ich jednorazowo, zanim wyschną i nie jest to żadnym problemem. Zwykle stosujemy go w sytuacjach awaryjnych, na raz, nie zaprzątając sobie tym głowy. To w zupełności wystarczy, bo nie ma potrzeby abyśmy dźwigali ze sobą wszystkie elementy zestawu do rozpalania ognia. Gdy nam się uda uzyskać ogień to kończy on w ognisku, następnego dnia skonstatujemy nowy. Poza tym na łuku ogniowym świat się nie kończy, zastosowań sznurka znajdziemy bez liku. Przywiążemy belki w szałasie, zawieśmy na nim kociołek lub inne elementy obozowego wyposażenia.  Łodygi chmielu to dobry materiał do nauki, treningu i zabawy.

2 komentarze:

  1. Hej.
    "Skręcanie jeszcze grubszych i wytrzymalszych lin jest jak najbardziej możliwe, chociaż trudno mi w leśnym obozowaniu wyobrazić ich zastosowanie."
    A może do prowizorycznego hamaku? Nadałyby się?

    OdpowiedzUsuń