czwartek, 6 września 2018

Archeologia doświadczalna


W tym roku na warsztatach archeologii doświadczalnej na Grodzisku Żmijowiska przeprowadziłem kilka eksperymentów. Tylko kilka, gdyż byłem tam zaledwie przez cztery dni. Poza tym nie o ilość, a jakość się tu się rozchodzi.

Ciekawym dla mnie doświadczeniem były warsztaty krzemieniarskie i wykonanie grotu strzały zbliżonej wyglądem, do tej znalezionej na terenie grodziska podczas wykopalisk. Dostałem zdjęcie ze skalą i tego miałem się trzymać. Uczestnikom warsztatów już nie stawiałem takich wymagań. Poznanie właściwości krzemienia, nauka retuszu oraz wykonanie przedmiotu o kształcie grotu to dużo dla początkujących.

Druga rzeczą, na której się skupiłem, to weryfikacja użyteczności ogniowej wybranych gatunków grzybów. Preparowałem i sprawdzałem działanie różnych hubek. Stare, odnalezione książki kontra ja. Poczyniłem szereg ciekawych obserwacji i przyczynek do kolejnych badań w tym temacie. 

Miejsce stwarza dogodne warunki do różnych doświadczeń. W pobliskiej rzeczce moczyłem korę lipową i oddzielałem od niej łyko, z którego będę skręcał sznurki. Z kory można było by zrobić nie jedną parę łapci, ale zabrakło czasu na naukę. Sprawdziłem za to jak się chodzi w łapciach z wierzbowej kory. Temat bardzo mi się spodobał. Za rok robię sam takie łapcie. 

Archeologia doświadczalna, pod tym hasłem można opatrzyć moje wyjazdy na imprezy historyczne. A jest ich całkiem dużo, ze względu na to, że nie ograniczam się wyłącznie do jednej epoki. Po ostatnich wyjazdach do Czech i na Żmijowiska zmniejszam mocno działalność na tym polu. Z prostej przyczyny, brakuje czasu. Ci chcą, i tam ci też. A gdzie czas dla samego siebie? Lata lecą, garb rośnie, włosów ubywa, a mi nie przechodzi. Mam mnóstwo własnych pomysłów, które chciałby zrealizować w najbliższym czasie. Bez przekładania w nieskończoność. Nie za tydzień, za rok, ale teraz, już. 

Na każdych takich wyjazdach dużo się dzieje. Tylko czy dużo, znaczy dobrze? Czy nie wiąże się to z pośpiechem i chaosem? A nie lepiej samemu i w spokoju zrobić mniej, ale z większym komfortem psychicznym i fizycznym? Bo gdy oni odejdą i tak w końcu pozostaniemy sami. Po co czekać, nie łatwiej wyjść na przekór?

Róbmy swoje. Jedną, konkretną rzecz, a nie się rozdrabiać. Energii i czasu nikt nam nie zwróci. Zamiast pisać za darmo można przecież pisać dla pieniędzy. Przestarzała forma przekazu, jakim jest pisanie bloga i jeszcze bardziej archaiczna książka. Rozglądam się wokół i nie ma tych, co pisali. A ja z tych, co lubią czytać wartościowe teksty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz