By móc poćwiczyć budowę śnieżnych schronień zwykle wyjeżdżałem w góry. Zima tego roku mnie jednak zaskoczyła :) Jest mroźno i śniegu całkiem dożo, nie tylko na obszarach górskich. Spakowałem plecak, przytroczyłem łopatę i heja na łąki.
Wybrałem otwarty, płaski teren na skraju lasu. W takim miejscu łatwiej było mi zgarniać śnieg potrzebny do budowy quinzee. Grubość pokrywy śnieżnej w okolicach 30 cm wiec całkiem nieźle. Śnieg był puszysty, kilka stopni poniżej zera. Jednoosobowe, małe quinzee zacząłem budować od usypywania śnieżnego kopca. Powierzchnię na koniec oklepałem i wyrównałem łopatą. Później 3 godzinna przerwa na skonsolidowanie się śniegu. Nie spieszyło mi się, poszedłem na skraj lasu, rozpaliłem ognisko, ogrzałem i napiłem gorącej herbaty.
Nałamałem kilkadziesiąt patyków około 30 cm długości i powbijałem na powierzchni kopca. Nie zależało mi na ukryciu się, więc końce patyków są widoczne. Zabrałem się za drążenie wejścia i dalej wybieranie ściegu i tworzenia śnieżnej kopuły. Przy gruncie ściany były najgrubsze, stopniowo, ku górze zmniejszałem ich grubość. Ze śniegu z wnętrza schronienia usypałem przed wejściem wiatrołap. Wygładziłem ściany i zrobiłem otwór wentylacyjny. Do środka quinzee naznosiłem suchych traw i wymościłem legowisko. Wepchnąłem plecak i się wczołgałem. Mogłem teraz odpocząć w naprawdę komfortowych warunkach. W środku jest cicho, ciepło i przytulnie.
Budowa quinzee zajęła mi niespełna 2 godziny (nie licząc przerwy). To nie moje pierwsze, więc jakieś doświadczenie mam. Garść rad dla osób, które też chciałby spróbować. Suchy, puszysty śnieg ma znakomite właściwości termoizolacyjne. Pomiędzy temperaturą wnętrz schronienia, a temperaturą na zewnętrzną różnica potrafi być znaczna. Quinzee powstaje z usypanego śniegu, do tego potrzebna nam będzie łopata. Przy budowie quinzee przeznaczonym dla 2 lub 3 osób czas pracy rozkłada się korzystniej. Podobnie w przypadku grubszej pokrywy śnieżnej. Im więcej śniegu, tym z mniejszej powierzchni musimy go zgarniać. Podczas budowy quinzee nie ma się co spieszyć. Usypany śnieg musi mieć warunki (czas) na skonsolidowanie. Pośpiech grozi zawaleniem schronienia i zasypaniem nas! Kluczową sprawą związaną z bezpiecznym noclegiem w quinzee jest też zapewnienie odpowiedniej wentylacji. Robimy otwór w stropie (wystarczy kilka cm), którego nigdy nie zatykamy. Napływ świeżego powietrza regulujemy częściowo przysłaniając otwór wejściowy np. plecakiem. Otwór wejściowy robimy jak najmniejszy i jak najniżej położony względem posłania. Aby wzmocnić konstrukcję i dodatkowo śnieg nie osypywał się na nas można obtopić wywnętrz powierzchnię ścian. Podnosimy na chwilę temperaturę (małe ognisko) o kilka stopni powyżej zera, a następnie wietrzymy aby nadtopione ściany ponownie zamarzły. Nie robimy tego przy temperaturach bliskich zera. To mogło by spowodować zawalenie się quinzee. Ogólnie nie zaleca się budowania quuinzee w temperaturze powyżej -4 ° C.
Wysokość wnętrza - wystarczy w zupełności jak będziemy mogli usiąść. Nie robimy stożka i nie robimy płaskiego sufitu, wewnątrz sklepienie powinno być łukowate. W ten sposób najlepiej przenoszone są obciążenia. Wbite patyki w kopułę ułatwiają równomierne drążenie ścian. Grubość ścian minimum 30 cm u podstawy i 20 cm u góry. Przed rozpoczęciem usypywania można umieścić w środku plecaki, skróci to czas usypywania jak i drążenia.
Największe ryzyko zawalenia się quinzee występuje podczas jego drążenia. Kopiemy najpierw wejście, kolejno do przodu przez środek i w górę do sufitu, a następnie przesuwamy się w kierunku ścian. Obowiązuje zasada jedna osoba kopie, druga pozostaje na zewnątrz. Niektórzy w pobliżu głowy wbijają kij lub łopatę, łatwiej będzie nieszczęśnika namierzyć i odkopać.
Quinnze jak wszystkie śnieżne schronienia stopniowo się zapadają i topią. Jest to znakomite awaryjne schronienie na wietrzną i zimną noc.













.jpg)
















.jpg)









