Problem z przechowywaniem i transportem ręcznych świdrów ogniowych wynika przede wszystkim z kruchości materiału z jakiego są wykonane oraz z ich niewielkiej średnicy. Przy średnicy świdra, który zwykle ma około 5-10 mm, wystarczy chwila nieuwagi (nie koniecznie naszej) i po świdrze. Nie zliczę ile to razy sam nadepnąłem i zniszczyłem świder. Jeszcze więcej takich wypadków miałem podczas warsztatów i pokazów. Ktoś powie, to tylko kawałek patyka, nic wielkiego. Tak, tylko każdy patyk to poświęcony mój czas, którego mi zwyczajnie zaczyna brakować. Problem połamanych świdrów pojawia się także podczas pakowania i transportu. Prócz uszkodzeń mechanicznych swoje świdry ogniowe chciałem zabezpieczyć również przed zawilgoceniem.
Potrzebowałem pojemnika, który zmieści co najmniej kilka świdrów o długości około 50 cm i zapewni jednocześnie ochronę przed uszkodzeniem mechanicznym oraz zawilgoceniem. Wykorzystując współczesne materiały doskonałą tubę ochronną można wykonać z rury instalacyjnej PVC fi 50. Przycinamy na odpowiednią długość, jeden jej koniec zaślepiamy korkiem na stałe, drugi na lince aby się nam nie zgubił z możliwością zdejmowania.
Wybrałem jednak materiały naturalne, z których sprawdziłem dwa rozwiązania. Pierwsze rozwiązanie to tuba wykonana z brzozowej kory. Wycięty odpowiednich wymiarów płat kory naturalnie zwija się tworząc tubę. Wystarczy związać, dorobić z obu stron zatyczki i mamy fantastyczny, bardzo szczelny, wytrzymały i praktyczny pojemnik do przechowywania i transportu świdrów (podstawki też się zmieszczą). Zatyczki z topolowej kory, uszczelnienie lepiszczem, związane paskiem skóry plus kolejny pasek jeśli chcemy przerzucić przez ramię i nosić jak kołczan na strzały.
Drugi pojemnik wymagał więcej więcej pracy. W jednym kawałku pnia sosny wydrążyłem odpowiednie zagłębienie a z drugiego zrobiłem pokrywkę. Oba elementy łączy drewniany trzpień. Pokrywka jest uchylna i dokładnie spasowana z pojemnikiem. Na czas transportu/przechowywania pojemnik obowiązuje skórzanym paskiem.
