piątek, 3 lipca 2026

Maquahuitl - najstraszniejsza broń azteckich wojowników

 

Maquahuitl (pisany zamiennie macuahuitl) to prawdopodobnie najsłynniejszy i zarazem najstraszniejszy rodzaj broni kojarzonej z Azteckimi wojownikami (późny okres postklasyczny ok. 1200-1525 n.e.). W dużej mierze zawdzięczamy to barwnym opowieściom hiszpańskich najeźdźców, które powstały w okresie zaciekłych walk o Tenochtitlán, stolicę Azteków. Z jednej strony Hiszpanie uzbrojeni w stalowe miecze, z przeciwnej Aztecy z maquahuitlami (nie był to ich jedyny rodzaj uzbrojenia). Poniżej kilka kilka z najciekawszych relacji:

„Mieczami przecinali włócznie, a nawet końską szyję jednym uderzeniem, i robili wgniecenia w żelazie, co wydawało się rzeczą niewiarygodną”

,,Macuahuitl był wystarczająco ostry, by ściąć głowę człowiekowi.'' Relacja Bernala Díaza del Castillo, jednego z konkwistadorów Hernána Cortésa

,,Inni zaś zadawali mu ciosy szerokimi mieczami, raniąc go dotkliwie, a następnie smagnęli klacz, odcinając jej głowę w karku i padła martwa''

,,Mają miecze tego rodzaju – z drewna wykonanego na wzór mieczy dwuręcznych, ale z rękojeścią nie tak długą; szerokości około trzech palców. Krawędzie są żłobione, a w rowki wkładane są kamienne noże, tnące jak ostrze toledańskie. Widziałem pewnego dnia Indianina walczącego z jeźdźcem, a Indianin uderzył konia przeciwnika w pierś tak mocno, że otworzył ją aż do wnętrzności, a koń padł martwy na miejscu. Tego samego dnia widziałem, jak inny Indianin uderzył innego konia w szyję, tak że koń rozciągnął się martwy u jego stóp.''



,,Jeden Indianin jednym ciosem przeciął całą szyję konia Cristóbala de Olida, zabijając go. Indianin po drugiej stronie uderzył drugiego jeźdźca, a cios przeciął mu pęcinę, w wyniku czego koń również padł martwy.''

Nic dziwnego, że hiszpańscy najeźdźcy doznawali szoku i ...mdleli :)

Przekazy historyczne są oczywiście nieco ubarwione. Współczesne badania eksperymentalne pokazują, że całkowita dekapitacja konia maquahuitlem jest mało prawdopodobna. Skutkiem jej użycia są głębokie rany cięte oraz częściowe złamania kości, ale nie całkowita dekapitacja. Niemniej broń ta robi ogromne wrażenie i jest ciekawą pozycją do rekonstrukcji.

Pierwotnie maquahuitl służył do obezwładniania, zadawania ran ale nie do masowego zabijania. Priorytetem było pojmanie żywych wrogów, szczególnie tych o wysokim statusie, w celu rytualnego złożenia ofiar. Ten czynnik ukształtował konstrukcję broni.

Chcąc odtworzyć maquahuitl musimy sięgnąć po literaturę gdyż jedyny znany kompletny egzemplarz z Królewskiej Zbrojowni w Madrycie uległ zniszczeniu w wyniku pożaru w 1849 r. Maquahuitl wyglądem przypomina szeroki, drewniany miecz na krawędziach którego osadzono obsydianowe ostrza.

Wykonywano je najczęściej z twardego drewna dębu, rzadziej sosny czy innych gatunków. Najwcześniejsze maquahuitle były na tyle małe, że można było je trzymać jedną ręką. Miały 70-90 cm długości i wagę 1,5-2 kg. Późniejsze wersje były już większe, z tego względu musiały być trzymane obiema rekami. Mogły mieć od 90-120 cm długości i wagę 2-3 kg. Węższa rękojeść i poszerzona cześć uderzeniowa - szerokość 7-9 cm, grubość około 3 cm. Rękojeść była owinieta paskami skóry bądz sznurkiem z petlą na nadgarstek. Niektóre maquahuitle były bogato zdobione rzeźbionymi wzorami, malowane, wysadzane kamieniami szlachetnymi, dodawano pióra.

Wzdłóż krawędzi żłobiono rowki, w które wklejano obsydianowe ostrza, najcześciej 6-8 na stronę. Mogły być one różnej długości i kształtu. Ostrza były proste, trójkątne i zaokrąglone. Dłuższe rozmieszczone na całej długości tworząc jedną krawędź bądź kilka krótszych osadzonych z przerwami. Dobrze ustawione ostrza mogły wytrzymać wiele uderzeń. Obsydianowe ostrza są bardzo ostre ale i zarazem kruche. W czasie bitew dochodziło wiec od pęknięc i utraty ostrzy. Modułowa konstrukcja umożliwiała naprawę i ich wymianę. 

Studiując ikonografię uznałem, że krótsza wersja będzie bardziej odpowiednia do rekonstrukcji. 

Wykonałem rekonstrukcję dwóch maquahuitlów, pierwszy z drewna meranti o długości 92 cm z ciągłością obsydianowych wkładek na całej krawędzi. Drugi egzemplarz lżejszy i krótszy, o długości 68 cm, powstał z drewna robinii akacjowej, wkładki umieszczone z przerwami, są też wyższe niż w poprzednim maquahuitlcie. W dłuższym i cięższym maquahuitlcie rękojeść wykończona skórą. W krótszym rękojeść owinięta sznurkiem oraz dodatkowo jest pelta na nadgarstek. Wkładki z czarnego obsydianu mocowane są na lepiszcze. Po kilku dniach pracy miło popatrzeć na finał, przyjemność wzięcia do ręki takiej broni, wymachiwania nią, jeszcze większa. Bez przynudzania, tyle wystarczy.