W pierwszej edycji Iron Camp mieliśmy do dyspozycji las, nieczynny kamieniołom oraz stawy rybne. W drugim przypadku malowniczą rzekę, nie byle jaki park, a nawet lodowisko;) Miejsce to sprawa drugorzędna, najważniejsze było doborowe towarzystwo i znakomici prowadzący.
Wykłady, warsztaty oraz konkursy. Atrakcji było tak dużo, że wszystkich nie zapamiętałem. W Podolu Wojciech M. Szymański i Iwona Ziółkowska, czyli Odkrywcy natury, poprowadzili blok związany z dzikimi roślinami jadalnymi. Prezentacja z poczęstunkiem i spacer. Zapamiętałem, że bardzo smakowała mi potrawka z podkorza sosny, którą bym chciał w tym roku samodzielnie przygotować.
Stawy rybne umożliwiły zorganizowanie zawodów wędkarskich oraz prezentację technik połowu ryb w sytuacjach awaryjnych. Łukasz Tulej zorganizował "Wioskę na drzewach''. Staszek Kędzia poprowadził warsztaty z rozpalania ognia oraz wykład o prawidłowym ostrzeniu noży.
Szkoła kadetów przygotowała ćwiczenia z nawigacji w terenie oraz nocny sprawdzian. Odbyły się konkursy, np. z maskowania dla najmłodszych. Był kociołek, ognisko i długie nocne rozmowy, a w niedzielny poranek msza;)
Kolorytu nadała grupa rekonstrukcyjna i strzelanie z łuku historycznego.
Dużym zainteresowaniem cieszyło się spotkanie z pierwszym polskim preppersem Adolfem Kudlińskim. Nikomu nie muszę przypominać, co to za postać. Niestety był to ostatni raz, kiedy się z nim widziałem.
Iron Camp w Bałtowie odbył się pod nazwą Ogień i woda, nieprzypadkowo;) Zaczęliśmy od chodzenia po żarze, przełamywania własnych barier i wzmocnienia psychiki.
Z galerii umieszczonej na stronie organizatora wybrałem kilka zdjęć, które mi się spodobały. Więcej zdjęć znajdziecie klikając w poniższe linki.
https://ironcamp.pl/podole-2020-relacja/
https://ironcamp.pl/baltow-2021-relacja/


















