sobota, 24 stycznia 2026

Ciasteczka i podpłomyki z dodatkiem owoców (mąki) jarzębu szwedzkiego

  Przechodziłem kilka dni temu obok drzew jarzębu szwedzkiego i widziałem, że owoce wciąż na nich wiszą. Zmarznięte, pokryte śniegiem, czerwone kulki. Człowiek idzie do pracy, mija codziennie po drodze i nawet nie wie. W zasadzie to nawet i dobrze, że nie wszyscy wiedzą. Nie ma obawy, że ktoś mi je wcześniej zerwie. Owoce jarzębu są jadalne, nie tylko dla ptaków, ale również dla ludzi. Ja sobie je bardzo cenię. Jarząb szwedzki to jedna z roślin, którą zamierzam posadzić w swoim leśnym ogrodzie.

Jarząb szwedzki (Sorbus intermedia), to gatunek w Polsce rzadki. W stanie dzikim występuje tylko na wybrzeżu Bałtyku. Na stanowiskach naturalnych podlega ścisłej ochronie gatunkowej. Na szczęście jest to gatunek coraz licznej sadzony w parkach, ogrodach czy przy drogach. Bez problemu jego sadzonki kupimy w szkółkach ogrodniczych.

Jarząb szwedzki owocuje bardzo obficie. Jagody, większe niż jarzębu zwyczajnego, są zebrane w baldachy. Dojrzewają od końca września. W pełni dojrzałe owoce mają kolor czerwony. 

 

Owoce jarzębu szwedzkiego są bogate w witaminę C, poza tym zawierają prowitaminę A oraz witaminy z grupy B, składniki mineralne, pektyny, związki fenolowe, flawonoidy, kwasy organiczne, antocyjany, garbniki oraz sorbitol (naturalna substancja słodząca). Spożywanie ich przynosi korzyści zdrowotne: regulują poziom cukru i cholesterolu, mają działanie moczopędne, przeciwwirusowe, antybakteryjne, przeciwzapalne, oczyszczające i odtruwające organizm, pobudzają przemianę materii i neutralizują wolne rodniki. Czyli samo zdrowie :)

Owoce jarzębu szwedzkiego mają słodko kwaśny smak bez goryczki typowej dla jarzębiny pospolitej. Zbieram zawsze tylko zdrowe, dobrze dojrzałe owoce z czystych miejsc. Doskonale nadają się na wszelkiego typu przetwory, dżemy, nalewki. Dawniej jadano je też na surowo. Ja najczęściej wykorzystuję owoce (świeże bądź suszone) jako dodatek do wypieków oraz herbat owocowych. 

 

 

Z wysuszonych i zmielonych owoców otrzymamy mąkę owocową, doskonały dodatek do podpłomyków. 

 

A ze świeżymi owocami polecam upiec kruche ciasteczka. Spieszcie się zanim ptaki zjedzą :) 


Pomyślałem właśnie, że chętnie bym zjadł podpłomyka, nawet z takimi przemrożonymi owocami. A jeśli macie smak na dzikie, szukacie inspiracji, to zachęcam do zapoznania się z książką ,,Dzikość, która uzdrawia'' Mo (Monica) Wilde. 


Jest to relacja z niezwykle ciekawego eksperymentu etnobotanicznego. Kobieta, która mieszka w Szkocji, składa bardzo radykalne przyrzeczenie. Postanawia przez cały rok żywić się wyłącznie tym, co nam daje dzika natura! Przez tydzień gościła też w Polsce, na Podkarpaciu u Łukasza Łuczaja. Prawdziwie dzika, sezonowa dieta, która odżywia ciało i umysł. Mnóstwo przemyśleń i doskonałe źródło inspiracji.

1 komentarz:

  1. W Polsce mamy 4 gatunki dziko rosnącego jarzębu oraz ich mieszańce.
    Wiadomo, że hodowcy i ogrodnicy mają ich więcej a arboreta to już w ogóle "zawrót głowy"! :-)
    Też mnie "rusza", gdy przechodzę obok jarzębu "obwieszonego" jarzębiną :-)
    Moje wspomnienia sięgają dzieciństwa, gdy komuna "hulała w najlepsze". W sklepach ze słodyczami można było kupić w małych celofanowych torebkach jeden z przysmaków mojego dzieciństwa: kandyzowaną jarzębinę!
    Na dziecięce pytanie o te owoce, otrzymywałem odpowiedź, że to jest trujące i dla ptaków, nie dla dzieci :-(
    No to skąd ten pyszny smakołyk w sklepie?
    Mozolnie zdobywałem wiedzę, publikacja po publikacji i dowiedziałem się tego, czego moi dorośli nie wiedzieli. Potem już było "z górki" :-) W monopolowym była wódka gatunkowa: Jarzębiak :-) No co, jako dorosły skosztowałem, lepsza smakowo od "czyściochy" :-) Ciekawe czy jeszcze robią, bo akurat ten rodzaj płynów (wódki) nie jest moim ulubionym napojem, wolę nalewki. I kto wie, czy nie należało by zrobić tej zimy, będzie "jak znalazł" na najbliższą jesień! :-)
    W odróżnieniu od owoców szwedzkiego, owoce pospolitego, powinny być przemrożone, no i już są! A nalewka MUSI sobie postać i dojrzeć aby mogła dostatecznie zadowolić kubki smakowe :-)
    Nawet jak ktoś nie posiada tyle "makulatury" co ja, może sporo inspiracji znaleźć w necie. Ale ostrzegam, pełno jest nieudolnych plagiatów i przekombinowanych przepisów domorosłych "ekspertów". Najlepiej robić próby operując małymi ilościami (oszczędność czasu i środków) a jak "wyjdzie" zrobić więcej.
    Przede wszystkim trzeba przekonać się do goryczki owoców jarzębu pospolitego, którego jest w naszym kraju najwięcej. Szwedzki jest dostępny w parkach i zdziczały (roznoszony przez ptaki) bywa jak u Wilsona, tu i ówdzie.
    Oczywiście, nie tylko te przetwory alkoholowe (wódka, nalewka, wino), bo można sobie zrobić pyszny przecier jabłkowo-jarzębinowy, susz na herbatki/napary, kompoty (mieszane), marmolady, powidła (mieszane) czy inne specjały.
    Potrzebny czas i zacięcie, reszta to zwykły "pryszcz". A goryczkę jarzębiny trzeba po prostu polubić :-)

    Z tym jedzeniem tylko tego, co nam daje dzika natura, to bardzo poważne wyzwanie. Im więcej wiem, tym bardziej się boję.
    Wystarczy tylko "liznąć" nauki o żywieniu, aby "już wiedzieć", że to może poważnie skutkować w temacie zdrowia i kondycji. Należało by zacząć kłusować, co już rodzi konflikty prawne i dyskwalifikuje mieszkańców miast, bo z dala od dziczy. Jak tu uczyć się lub pracować jednocześnie, gdy zdobycie pożywienia i jego przetworzenie zajmuje sporą część doby! ???
    Jesteśmy uwikłani w przepisy prawne, nakazy i zakazy oraz "przyspawani" do domu/mieszkania & rodziny. No właśnie! Świat bez techniki, pieniędzy, elektroniki, ubrania z tekstyliów, butów na wibramie :-) Wystarczy :-)
    Cała doba przeznaczona na zdobywanie, przetwarzanie, zabezpieczanie i (?) bronienie zdobyczy (napastnik, złodziej, robactwo?).
    A co się dzieje z człowiekiem, gdy ma niedobór jakiegoś mikroelementu, albo któregoś z białek występujących w mięsie? Ja wiem, ale jak to zrobić nie łamiąc prawa, to już nie.
    Pies

    OdpowiedzUsuń