środa, 20 lipca 2022

Moja przygoda z krzemieniarstwem - cz. 5



Kilka kolejnych grocików przybyło. Ten z serii latających ;)
Na zdjęciu poniżej większe ostrze z jasnego krzemienia ze staranniejszym retuszem. Kolejne dwa stylizowane na okres starszy. 




Wióry uzyskane prostą techniką bezpośredniego uderzenia tłukiem z poroża. Jednym sprawnym uderzeniem możemy otrzymać bardzo funkcjonalne półsurowiec/narzędzie. Najbardziej efektywne wykorzystanie materiału, ilość odpadu jest mała.




Średniej wielkości ostrza krzemiennych siekier, częściowo szlifowane. Stosunkowo dużo odpadu powstaje przy produkcji zaawansowanych narzędzi jakim są ostrza siekier. Pracując małym wiórem nie zrobimy tyle, co dużą siekierą. Wszystko w zależności od potrzeb. 



Ostrze z czerwonego jaspisu. Jedyna jak do tej pory moja próba zapoznania się z tym materiałem na polu krzemieniarstwa. 



Ostrze wykonane z denka szklanej butelki. Poza wcięciami retusz wykonałem retuszerem z miedzianym sztyftem. Ze względu na to, że miedz jest dosyć miękka i szybko się ściera przy pracy z twardymi materiałami, do wykonania wcięć używam czasem retuszera ze stalowym zakończeniem. Prowizorycznie można użyć też płaskiego wkrętaka. 



Jednozadziorowce, taką miałem wizję ;) 



Ostrza ze szkła o różnej barwie. 



Ostrza z krzemienia przywiezionego z wakacyjnego wyjazdu nad morze w okolice Wolina. Patrząc na zdjęcie wydawać by się mogło, że kolorystycznie materiał nudny. W rzeczywistości tak nie jest, monochromatyczność też potrafi być atrakcyjna. 



Jasnoszary krzemień z okolic Wolina.



Grot ryba ;) Ciemne szkło z maski przyłbicy spawalniczej.



Widoczna wyraźnie gorsza łupliwość krzemienia z okolic Przysuchy. 



Czekolada, ale jak widać problemy z obróbką.



Ostrze z krzemienia czekoladowego pozyskanego ''lata temu'' z wyrobiska kopalni cementowni Wierzbica. Atrakcyjny pod wieloma względami kamieniołom, skąd pochodzi bardzo dobry surowiec. Szkoda, że obecnie zalany. Miłe wspomnienia mam z tym miejscem ;)



Ostrza z zadziorami wykonane z krzemienia czekoladowego jasnej barwy.  



Ostrze z biało-szarego krzemienia pozyskanego z kamieniołomu  ''Warszawskiego '' koło Siedlec. 



Ostrze wykonane z denka starej butelki. Widoczne narzędzia jakimi się posługiwałem- młotek z miedzianą końcówką oraz retuszer z aluminiowego pręta. 



Konkrecja krzemienna znaleziona w trakcie spaceru na polu w moich okolicach. Podczas obróbki starałem się jak najwięcej pozostawić pierwotnej powierzchni pokrytej ciekawym wzorem. 

poniedziałek, 11 lipca 2022

Jak rozpalić ogień za pomocą torebki śniadaniowej?


Szereg prozaicznych przedmiotów w nadzwyczajnej sytuacji może uratować nam życie. Niejednokrotnie nie zdajemy sobie sprawy z możliwości ich innego niż standardowe zastosowania. Kawa w termosie oraz kanapki spakowane w foliową torebkę. Mamy coś więcej niż picie i jedzenie. Foliowa torebka, zwykła czy też strunowa, to rzecz cenna. W słoneczny dzień taka torebka umożliwi nam rozpalenie ognia. 


Krok 1

Usiądź, weź głęboki oddech i uspokój się. Zjedz kanapkę, wypij kawę i zaczekaj na pomoc. Rozpalenie ognia za pomocą torebki śniadaniowej nie jest skomplikowane, ale jest mało prawdopodobne abyś kiedykolwiek znalazł się w sytuacji wymagającej użycia tej techniki. Jeśli już, to ten wpis niewiele ci pomoże. Przeczytasz, jako ciekawostkę i szybko zapomnisz. Po co trenować nieprzydatne techniki? 


Krok 2

Ok, jesteś ambitny i chcesz to zrobić. Posłuchaj zatem rad starego podpalacza ;) Nazbieraj suchej trawy, patyków, poszukaj suchego próchna lub huby. Przygotuj odpowiednio rozpałkę. 

Krok 3 

Weź śniadaniową torebkę, opróżnij ją z zawartości. Sprawdź czy jest czysta. Najlepiej sprawdzają się torebki wykonane z bezbarwnej folii, nieporysowane, bez naklejek, nadruków czy napisów. Wszystko, co powoduje rozpraszanie promieni słonecznych i zmniejsza sprawność soczewki. Napełnij torebkę czystą wodą. Jeśli nie masz wody użyj innych bezbarwnych cieczy np. paliwo do kuchenki. Z braku wody można nasikać do torebki i użyć własnego moczu. Tak, to też działa, ale jest trudniej. Im ciemniejsza barwa cieczy, im ona jest bardziej mętna, tym trudniej będzie uzyskać ogień. Na początek sugeruję jednak użycie wody ;) 

Skręcaj powoli końce torebki. Uważaj, aby torebka nie pękła, a zawartość nie wyciekła. Skręcamy do momentu uzyskania kształtu kuli.  


Krok 4

Słońce!  Bez odpowiedniej pogody operacja nie ma szans na powodzenie. Jeśli trzęsą ci się ręce z podniecenia również. Promienie słoneczne muszą być skupione w jednym miejscu. Inaczej nie uda ci się podpalić hubki. Oprzyj ręce o podłoże, aby ustabilizować skupienie promieni. Wyznacz odpowiedni kąt oraz odległość soczewki od hubki. Skoncentruj promienie w jednym miejscu starając się uzyskać jak najjaśniejszą i najmniejszą plamkę. 


Krok 5

Umieść w tym miejscu kawałek próchna. Ono też musi być stabilne. Jeżeli wszystko zrobiłeś prawidłowo, to próchno będzie się zwęglać. Na jasnym próchnie pojawi się ciemniejsza plamka, która szybko zacznie się powiększać, widoczny będzie też dym. Podmuchaj, aby rozdmuchać żar. 

Krok 6

Masz żar! Tak, ale to jeszcze nie ogień. Bądź opanowany i działaj ostrożnie. Przenieś żarzący się kawałek próchna na rozpałkę. Podmuchaj aż uzyskasz ogień. Masz ogień. Gratuluję :)

 

A teraz historyjka z życia. Dzwoni do mnie znajomy reżyser z TV, pan X. Opowiada jak to kręcą interesujący program survivalowy w Bieszczadach. Grupa uczestników pod wodzą  byłego operatora GROMu. Jednym z zadań wyznaczonych uczestnikom miało być rozpalenie ognia za pomocą foliowej torebki. Jakoś im nie szło... Pan X dzwoni, więc do mnie i pyta, czy bym nie przyjechał i nie pomógł? Nie miałem ochoty. No i... zmienili scenariusz ;)

wtorek, 21 czerwca 2022

Moja przygoda z krzemieniarstwem - cz. 4

 

Przygoda z obróbką surowców krzemieniarskich trwa dalej. Przedstawiam kolejne zdjęcia wytworów mojej wyobraźni i rąk. Na powyższym zdjęciu, na czarnym tle widzimy proste zbrojniki strzał z niezbędnym retuszem. Obsydian mahoniowy i czarny oraz krzemień z kilku różnych lokalizacji i barwach.

Ostrze wykonane z krzemienia czekoladowego z okolic Błazin. Dokładniejsza obróbka i więcej retuszu.

Grot strzały z głębokim wcięciem z jasno kremowego krzemienia.

Trójkątny grot z krzemienia czekoladowego. 

Ostrza z krzemienia czekoladowego z pozyskanego z okolic Wierzbicy. 

Zbrojniki z łupka menilitowego, którego znalazłem w Bieszczadzkich potokach. 

Ponownie łupek menilitowy - surowiec, półsurowiec, wióry i groty strzał.

Bryłka szkła czarnej barwy - odpad pochodzący z huty, który znalazłem na polnej drodze. Na pierwszy rzut oka surowiec ten bardzo przypomina obsydian, jest jednak bardziej kruchy, z wtrąceniami i pęcherzykami powietrza. 

Kwarcytowe otoczaki znalezione też gdzieś na zaoranym polu. Trudny materiał do obróbki, gdyż nie ma tak doskonałej łupliwości jak krzemień. 

Grot z krzemienia świeciechowskiego. 

Groty z zielonego i brązowego szkła.

Dwa groty strzał wykonane z materiału znalezionego w potoku w Beskidzie Niskim

Grot z agatu. Materiał był wcześniej poddany obróbce termicznej. 

Ostrza i wióry z kremowego krzemienia znalezionego na poboczu drogi w okolicy Przysuchy.

Zauważalna różnorodność. W jaki region Polski bym nie wyruszył, tam znajdę materiał do zrobienia grotów. 

czwartek, 9 czerwca 2022

Prymitywny piec z kamieni, piasku i mchu. Wypiek chleba.

Budowa pieca z luźno ułożonych kamieni, zwłaszcza takich o różnej wielkości i kształcie, może być dla nas wyzwaniem. Jak je poskładać by stworzyły konstrukcję w kształcie kopuły, a jednocześnie piec ''trzymał ciepło''? Układanie płaskich łupków nie nastręcza tylu problemów. Łatwiej je ze sobą spasować, szczeliny są  niewielkie. Z polnymi otoczaki jest dużo trudniej. Zaokrąglone powierzchnie utrudniają spasowanie i układanie ścian pieca. Przez szczeliny pomiędzy kamieniami następuje duża ucieczka ciepła i w efekcie temperatura wewnątrz pieca dość szybko spada. Jeśli chcemy wypiekać pizzę, bułki, zapiekanki, cebularze itp., które wymagają krótkich czasów pieczenia, nie ma to większego znaczenia. Gorzej, jeśli zamarzy się nam wypiek np. chleba.

Udoskonaloną wersją pieca z kamieni, który opisałem przy wypieku cebularzy, jest piec uszczelniony mchem i obsypany piaskiem. Eliminuje to nieszczelności, przez co piec dłużej trzyma ciepło. Piasek i mech są rodzajem zaprawy, układanie kamieni staje się łatwiejsze, wiążą poszczególne kamienie i zwiększają stabilność konstrukcji.

Nie znalazłem jednego większego, więc na spód pieca użyłem trzech kamieni. Tylko jedną stronę miały płaską. Wkopałem je w piaszczyste podłoże i wyrównałem. 

Ściany w kształcie litery U ułożyłem zaczynając od największych kamieni. 

Jeden o podłużnym kształcie wmontowałem nad wejściem. Kolejno układałem coraz mniejsze kamienie tworząc kopułę pieca. 

Na szczycie zostawiłem kilka szczelin, przez które w trakcie palenia uchodził będzie dym.

Piec uszczelniłem mchem i obsypałem piaskiem. Piec uszczelniony mchem i piaskiem schnie oraz nagrzewa się szybciej niż z użyciem gliny. 

Po godzinie, gdy solidnie nagrzałem piec, rozgarnąłem resztki żaru i umieściłem w środku wsad. Zakryłem i uszczelniłem wejście oraz wszystkie otwory. 

Po 30 minutach z pieca wyjąłem upieczony chleb z zarumienioną skórką. 

Prócz razowych chlebów w kamiennym piecu innym razem upiekłem ciasto, zapiekanki i pizzę.

Piryt, krzemień i pniarek brzozowy



Piryt, krzemień i pniarek brzozowy zamiast hubiaka. Taka propozycja zestawu do rozpalania ognia z epoki kamienia.

Iskry z pirytu o określonej energii spadają na hubkę powodując jej zapłon. Najczęściej używaną hubką w zestawie z pirytem jest hubiak pospolity. Amadou ma niską temperaturę zapłonu, jego struktura jest włóknista, co zwiększa skuteczność złapania iskry. Hubiak pospolity jest doskonały, ale czy to jedyny grzyb, który nadaje się na hubkę? Nie, kilka gatunków grzybów jest substytutem hubiaka pospolitego. Dzisiaj o jednym z nich - pniarku brzozowym (Fomitopsis betulina), opisywany kiedyś jako huba brzozowa, biała huba, żagiew brzozowa, porek brzozowy lub białoporek brzozowy. Bardzo pospolity na terenie Polski grzyb nadrzewny rosnący na pniach, korzeniach i gałęziach brzozy. Nie dotarłem do danych, ale wydaje mi się, że bardziej pospolity niż hubiak pospolity.
Owocniki o średnicy do 30 cm są bocznie przyrośnięte do pnia, białe, w przekroju jednolicie zwarte. Po wyschnięciu korkowaty. W odróżnieniu od hubiaka nie ma włóknistej warstwy. Pniarka przed użyciem należy dokładnie wysuszyć. 


Krzemiennym wiórem nacinamy powierzchnię owocnika.


Strzępimy miąższ tak, aby uzyskać jak najwięcej jak najcieńszych fragmentów. Na tak przygotowany materiał krzeszemy krzemiennym krzesakiem iskry z pirytu. Postępujemy analogicznie jak przy hubiaku pospolitym. Trudniej jest jednak o zapłon pniarka. Pominąwszy jego strukturę wydaje się, że ma nieco wyższą temperaturę od hubiaka pospolitego. Pniarek brzozowy można stosować, jako zamiennik hubiaka pospolitego. Gorzej, ale działa. Nikt przecież nie powiedział, że będzie łatwo ;)

piątek, 3 czerwca 2022

Z czego zrobić docisk do łuku ogniowego?

Docisk, to element łuku ogniowego pośredniczący w przeniesieniu siły nacisku z ramienia na świder. Koniec świdra jest zaostrzony, pod wpływem obrotów rozgrzewa się i osiąga wysoką temperaturę.  Powierzchnia, która styka się z końcem świdra powinna zatem cechować się odpornością na wysoką temperaturę i ścieranie. Cechy dobrego docisku to również trwałość, wygodny uchwyt, dostępność materiału, łatwość wykonania. Stosuje się różne rozwiązania materiałowe i konstrukcyjne. Dociski dostępne w sprzedaży to najczęściej połączenie drewnianej oprawy z metalowym gniazdem. Rzadziej jest to metalowe łożysko obszyte skórą, całe wykonane z metalu lub ceramiki. Ci, którzy chcą dźwigać jak najmniejszy ekwipunek, robią dociski w rękojeści noża lub ostrzu siekiery. 

Na zdjęciach przedstawionych jest kilka popularnych rozwiązań docisku. Najczęściej spotykanym naturalnym materiałem na docisk jest drewno, rzadziej kamień, kość czy poroże. Drewno jest szeroko dostępne i daje się łatwo obrabiać. Docisk można idealnie dopasować do dłoni, jest przyjemny w dotyku. Najlepsze to twarde gatunki drewna (dąb, robinia, buk, jesion) oraz iglaste (sosna) z żywicznymi sękami. Kamień odznacza się wyższą odpornością na ścieranie i dużo wyższą na temperaturę. Szukamy kamienia z dołkiem pośrodku. W przypadku niektórych skał (opoka, wapień, piaskowiec, łupek) dołek taki możemy sami wywiercić krzemieniem. Mam też kilka krzemiennych docisków, które obrobiłem dopasowując ich wielkość od dłoni. Z obróbką innych skał może być trudniej. 

Poroże i kość, jeśli chodzi o właściwości, to materiał pośredni pomiędzy drewnem a kamieniem. Łatwiej obrabiać niż kamień, ale też mniej trwałe i trudniej dostępne. Na pokazach historycznych często używam docisku z kręgów łosia. Mają odpowiedni kształt i nic nie trzeba ulepszać. 

Niecodziennym pomysłem jest zastosowanie lodu do wykonania docisku. To jednorazowe rozwiązanie, o którym już kiedyś wspomniałem. Rzadko też stosowanym rozwiązaniem jest gruba skóra. 

Przy częstym korzystaniu z łuku ogniowego można pokusić się o wykonanie docisku połączonego z dwóch materiałów, najczęściej jest to kamień lub kość w obsadzie drewnianej. Drewniany docisk można też ulepszyć poprzez zalanie gniazda ołowiem. Idealny docisk powstanie, gdy oprawimy w drewno bądź poroże małe łożysko kulkowe. 

Ze sposobów survivalowych dociskiem może być: ucięta szyjka plastikowej butelki zakrętką, metalowa łyżka, kubek, szklana butelka, aluminiowa puszka, puszka po konserwie czy kapsel od butelki. To tylko podpowiedz, z czego zrobić docisk do łuku ogniowego. Możliwości jest dużo.